niedziela, 18 maja 2014

Od Lisy - CD historii Chapsa

- No nie - jęknęłam - Wiedziałam, że to się tak skończy! Chaps! Słyszysz mnie?!
Nie słyszał. Tymczasem człowiek, który wbił Chapsowi strzykawkę, ukucnął. Zaczęłam warczeć. Cofnął się odrobinę, ale nie na tyle, żebym czuła się bezpieczniej. Chwyciłam brata za kark i zaczęłam ciągnąć w kierunku lasu. Niestety, był beznadziejnie ciężki, za ciężki. A ludzie otoczyli nas zwartym kółeczkiem. 'Było za nim nie iść! Teraz oboje jesteśmy w tarapatach, a tak to przynajmniej tylko on miałby przechlapane' - pomyślałam. Z pyskiem zapchanym sierścią Chapsa nie mogłam warczeć. Wlokłam go w kierunku lasu bardzo powoli. Krótki odcinek wydawał się nieskończenie długi... Wreszcie jednak dotarłam do zarośli i wepchnęłam brata w jakiś niewielki dół. Położyłam się obok i nakryłam gałęzią.

Chaps?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz