- Już mówiłem: to nie był dla mnie żaden problem - powiedziałem, starając się ukryć poddenerwowanie. Byłem zmęczony, zająłem się Anabell dla czystego sumienia i chciałem już iść do swojej jaskini. Tym bardziej, że akita wyglądała mi na flirciarę. Dyskretnie ziewałem.
Suczka uśmiechnęła się promiennie.
- Wiesz, jakby coś... - zaczęła.
Anabell?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz