Siedziałam z Nerem przy dogasającym ognisku, jedząc upolowaną wspólnie sarnę. Zamyślona patrzyłam w płomienie.
- O czym myślisz? - spytał Nero.
- O wszystkim. O sensie życia - uśmiechnęłam się.
- O! I do jakich doszłaś wniosków? - zainteresował się.
- Na razie do takich, że życie ma się jedno... - zaczęłam.
- Zgadza się.
- Ale można... trzeba!... je przekazać - zakończyłam.
- Myślisz o szczeniętach? - spytał z powagą Nero.
- Tak.
Zapadła cisza.
- Chyba nie miałbyś nic przeciwko? - zapytałam niepewnie.
- Skąd! - obruszył się - Ale... teraz?
- Nie ma pośpiechu - odparłam. Ale czułam, że na szczeniaki nie będzie trzeba długo czekać...
(Żeby nie było - Doris nie jest jeszcze w ciąży!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz