- Mam pewną sprawę...
- Jaką? - spytał zaspanym głosem.
- Chodzi o moją przeszłość...
- O co chodzi? - widać, chciał poznać szczegóły.
- Nie mogę spać spokojnie. Ciągle przypomina mi się dzień, kiedy straciłam praktycznie wszystko- rodziców, rodzeństwo i przyjaciół.
- To straszne, ale jak akurat ja mogę Ci pomóc?
- Musiałam się komuś wygadać i uznałam, że jesteś do tego odpowiedni, bo nie zdradzisz nikomu mojej tajemnicy.
Siedzieliśmy, a raczej leżeliśmy pod osłoną aksamitnie granatowego nieba, w towarzystwie tysiąca gwiazd. Przybliżałam się do niego niezauważalnie. po chwili nasze wargi zbliżyły się do siebie, z mojej inicjatywy. Pocałowałam go. Zawstydziłam się od razu. Na szczęście nikt, oprócz nas, tego nie widział.
- Przepraszam. Wiem, że zachowałam się niepoprawnie, ale zrozum... urok chwili...
< Drin? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz