- Tak. - wymamrotała.
Wymieniłem spojrzenia z Casey, którą wezwałem, gdy Shi zemdlała. Była chirurgiem, ale stwierdziłem że z medyków ją znam najlepiej oraz że poradzi sobie z raną. I nie pomyliłem się. Od razu, gdy wniosłem nieprzytomną Shikoku Ken do swojej nory, Casey zaczęła pracę. Przeczyściła dokładnie poszarpany bok, nasmarowała jakąś maścią i zabandażowała w inny sposób niż ja.
- Zostanę z wami. Jutro należy zszyć ranę, inaczej będzie się jątrzyć i zostanie okropna blizna - oświadczyła.
- Ok.
Shi obudziła się całkowicie, przetarła oczy i syknęła, gdy próbowała wstać. Casey zmarszczyła brwi.
- O nie! Do jutra musisz leżeć.
- Ok.
Shi obudziła się całkowicie, przetarła oczy i syknęła, gdy próbowała wstać. Casey zmarszczyła brwi.
- O nie! Do jutra musisz leżeć.
- Jak się czujesz? - zapytałem.
<Shi? Ew. Casey? Sorry, brak weny>
<Shi? Ew. Casey? Sorry, brak weny>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz