Teraz pomyślałam, że może ona nie jest, aż taka zła. (Co nie zmienia faktu, że i tak jest dziwna.) W gruncie rzeczy znudziło mi się już droczenie z nią. Uznałam, że wystąpię o "rozejm".
- Zgoda?
- Hmn...- widać było, że "gryzła" się w myślach z samą sobą.
- Jaka odpowiedź?- niecierpliwiłam się.
W tej chwili byłam nawet skłonna pobiec w swoją stronę nie żegnając się, ale w końcu zaczęła swoje "przemówienie".
< Verona? >
ups...czy ktoś z "mogących" mógłby poprawić moje niedopatrzenie. Mianowicie ostatnie zdanie powinno brzmieć: W tej chwili byłaM nawet pobiec SKŁONNA w swoją stronę nie żegnając się, ale w końcu zaczęła swoje "przemówienie".
OdpowiedzUsuń~"właścicielka" Chili, Erato2013
Usuń