Patrzyłam na niego i myślałam "co on tu robił" i po chwili wyszeptałam:
- Może powiedzmy o tym Hockeyowi... Albo Alfie...
- To jest nienajgorszy pomysł... Chodźmy- Powiedział Jason i ruszyliśmy.
Idąc ciągle przeplatały mi się myśli, czego on tu w ogóle chciał i
myślałam że duchy tak jak potwory nie istnieją. Może to był ktoś, kto
dawniej mieszkał w tej sforze i chciał coś przekazać Jesonowi, co było
bardzo ważne? I w końcu napotkaliśmy Hockeya. I wszystko mu
opowiedzieliśmy. Popatrzył na nas jakby zaraz miał wybuchnąć śmiechem
powiedziałam mu tak:
- Jak nam nie wierzysz to chodź z nami na następną noc i może go
zobaczysz.
Tak też zrobiliśmy czekaliśmy do nocy. Noc nadeszła a my
prawie zasnęliśmy, ale obudziło nas światło które dawał duch... Pojawił
się...
<Jason?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz