Ja i Jessy nie baliśmy się już tak bardzo, niż jak za pierwszym razem. Wyciągnąłem do przodu jedną z łap, a potem zrobiłem krok w przód.
- A więc, czego tu znów jesteś? - Powiedziałem stanowczo i tym razem bez jąkania. - No, mów... - Pomyślałem wyciągając szyję.
- Ty... - Przeciągał. - ty... Nie, ja zacznę od początku... A więc tak, dawno, dawno temu na tych terenach, gdy jeszcze byłem zwykłym psem, bo wiedzcie, że ja nie umarłem, ja cały czas żyję, ale została na mnie rzucona klątwa. No wracajmy do rzeczy, bo do klątwy jeszcze dojdę. To były straszne czasy, panowała okropna władczyni wszystkich waszych terenów, tych które znacie i do których uczęszczacie, ale także w miejscach których jeszcze nie znacie lub w tych których nigdy nie poznacie. To była straszna władczyni, nie była ona psem, ani lisem, ani wilkiem, nie miała prawdziwej rasy, ani prawdziwego pochodzenia. To jej nie przeszkadzało w czynieniu zła, lecz wiecznie gnębiło. Teraz wam ją opiszę, zdjęcia nie pokażę, bo nie mam, ale rysunek z chęcią. Była wielka, miała długie czarne łapy i olbrzymie kolce na szyi, jej sierść była ruda i szorstka. Miała białą końcówkę rudego ogona i pysk w kolorze łap, była wyjątkowo chuda i okrutna. Myślę, że znajdę gdzieś jej portret, wtedy dobrze się jej przyjrzycie. - Stary pies jakby z powietrza wyciągnął pomięty rysunek.
Ja i Jessy zaniemówiliśmy. Była przerażająca.
- To, no i co dalej co ona robiła? Czemu tam była, nikt jej nie powstrzymał? - Ja i Jessy zadaliśmy mu pełno pytań.
- Spokojnie, spokojnie. Do wszystkiego dojdę. - roześmiał się. - Nie powinienem wymawiać jej imienia, więc powiem jak ją nazywali. Otóż nazywano ją "Rudą Wiedźmą" - Wyszeptał nam do ucha.
- Czemu szepczesz? - Spytała go suczka. Lecz on nie odpowiedział tylko kontynuował.
- To nie jest zwykła postać, tylko postać czarodziejska, znająca czary i czyniąca zło. Nikt jej nie mógł powstrzymać, łapała i zamieniała w skałę lub łapała i robiła inną straszną rzecz, albo po prostu dawała do niewoli. Były tam wieczne ciemności, nie było jakoś strasznie ciemno jak w nocy, ale bardziej jak półmrok. Wszystkie psy i nie tylko uciekały, chowały się przed nią, choć nie wszyscy, bo niektórzy byli po jej stronie, przez co miała dość dużą armię, nie tylko psów, ale wszystkich zwierząt. Ale tak w dużym skrócie. Pewnego dnia postanowiłem stawić jej opór. Ale ona się nie dała i zaczarowała mnie, to dlatego teraz jestem tym czymś na wzór ducha, oczywiście teraz jestem stary, bo się postarzałem i choć się starzeje to mam wieczne życie, więc błąkam się i nigdy nie zaznam spokoju.
- Jej, to...to straszne... - Powiedziała Jessy.
- Tak, ale nie dlatego tu jestem, chce was ostrzec, przed nią, bo ona tu wróci i się zemści na was. Lecz, ty Jason, ty musisz ją powstrzymać, ty sprawisz, że przepowiednia się spełni. - I po chwili zniknął.
- Co, jaka przepowiednia? - Zapytałem mrużąc oczy.
- Nie, wiem, ale pewne jest jedno, że ta wiedźma tu będzie i że grozi nam niebezpieczeństwo.
< Jessy i w to co tam pisze wszyscy mają się zaangażować! >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz