Gdy usłyszałem, że wędrowcy już przybyli, od razu się zgłosiłem. Hockey się do mnie uśmiechnął, po czym opowiedział, co mam zrobić. Wróciłem do domu, zbudowałem mały, prowizoryczny kojec dla małych, które były w szkółce. Rozpisałem krótki harmonogram, pobiegłem jeszcze do Drina, żeby dowiedzieć się czegoś o zajęciach. To też dopisałem do harmonogramu. Potem mniej więcej wszystko wyczyściłem, schowałem ważne rzeczy... Jaskinia wyglądała dobrze. Wtedy przyszła Cour.
- Co się tutaj stało? - Spytała z niedowierzaniem.
- Posprzątałem... - Uśmiechnąłem się.
- Ale.. po co?
- Słyszałaś o wędrowcach?
- Tak...
- No właśnie.
- Czyli wszystko jasne... A co z małymi?
- Przypilnujemy ich. W tej chwili chodźmy po nie do szkółki.
Wyszliśmy i po chwili byliśmy na miejscu. Odebraliśmy młode i wróciliśmy do domu. Cour z nimi została, a ja poszedłem po gościa...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz