- To tam w oddali.- Pochyliłam się i zmrużyłam oczy.
- Co?!
- Ciiii... - Powoli zaczęłam się czołgać. Zatrzymałam się za krzakiem. Saturn leżał obok mnie.
- To...ona. - Patrzyliśmy na czarownicę, która chyba przemawiała do swojej armii. Zaczęłam się wsłuchiwać, dzięki czemu usłyszałam jak mówi:
- Moi poddani! Przed nami jak sądzę dość prosta walka z tutejszymi psami! Zaatakujemy ich w nocy, w tedy będą już zupełnie nie będą mieli szans! Oczywiście nie w tą noc! W noc która nastąpi po nocy, która będzie po tej nocy, która będzie dziś! Jeśli ktoś czegoś nie rozumie, to rozkazuję mu nie zadawać pytań! - Rudzielec przestał przemawiać, a ja i mój towarzysz:
- I co my zrobimy?! - Przeraziłam się.
< Saturn? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz