To, że Cour walczyła nie mogło jej dobrze zrobić. Sam rzuciłem się do
walki, ale wiele to nie zmieniało. Wilków było wiele. Zdecydowanie ich
liczebność nas przewyższała. Byłem niemalże pewny, że zaraz nas złapią
lub rozszarpią, ale pojawiła się odsiecz - Hockey z Drinem. Tylko
mignęli mi przed oczami, ale wiedziałem, że walczą w okolicy. Tak więc
byliśmy uratowani. Chyba. Tylko Cour... I tak nie wolno jej walczyć.
Szybko odepchnąłem okoliczne wilki i wgryzłem się w szyję rdzawego wilka
przygniatającego Courage. Kopnąłem go w brzuch, po czym rzuciłem w
kolejne. Moja ukochana zdążyła w tym czasie się wyślizgnąć. Ja za to
wpadłem w wir walczących wilków...
< Cour? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz