niedziela, 13 września 2015

Od Easy - CD historii Devo

  - Gdzie byłaś? I czemu wróciłaś cała mokra? - Another nie próbowała ukryć zdenerwowania. Spojrzała na swoją córkę z dezapropatą.
  - Nad Stawem Zakochanych. - wymamrotała owinięta kocem Easy.
  Samica Beta wytrzeszczyła oczy.
  - Easy, masz jesteś przecież szczeniakiem! - wykrzyknęła, po czym uśmiechnęła się szeroko.
  - Mamo! - jęknęła suczka.
  Dorosła tollerka zachichotała. Fakt, takie zachowanie nie było do niej podobne, ale dzisiaj miała wyjątkowo dobry humor, mimo że jej córka wróciła cała mokra do domu w taką pogodę.
  Ale za to poprawiła jej nastrój tym Stawem Zakochanych.
  Easy spojrzała na mamę ze złością.
  - A co ty tam robiłaś? - Another zmieniła temat. - I czemu wróciłaś cała mokra? - powtórzyła.
  - Weszłam na górę takiej skały i spadłam.- odpowiedziała szeptem mała suczka, obawiając się kary. Nie wspomniała o tym, że poszła tam z Devo, nie chciała, by miał przez nią kłopoty. W końcu to była jej propozycja i jej wina.
  Another westchnęła i pokręciła głową.
  - I co ja mam z tobą zrobić?
  Easy spuściła wzrok. Siedziała cicho.
  - Tym razem ci daruję. - oznajmiła w końcu samica Beta. - Ale następnym razem, gdy coś takiego się powtórzy, dostaniesz karę.
  - Dobrze. - pisnęła sunia.
  - Idź już spać. - Another uśmiechnęła się, lekko popychając szczeniaka w stronę reszty młodych.
  Easy nawet nie zauważyła, jak bardzo zrobiło się późno. Położyła się obok Nigera. Zasnęła niemal od razu po zamknięciu oczu.

  Obudziła się wczesnym rankiem. Jej rodzice już poszli do pracy. Widok stojącej w wejściu do jaskini Bony wcale ją nie zdziwił. Another i Geris naprawdę rzadko znajdywali czas dla swoich pociech...
  Easy głośno ziewnęła i powoli podniosła się z ziemi.
  - Dzień dobry, ciociu. - przywitała się z opiekunką, która naprawdę była dla niej jak ciocia.
  - Witaj, Easy! - charcica uśmiechnęła się.
  Ich rozmowa obudziła resztę szczeniąt.
  - Co tak głośno? - zdenerwował się Niger. Otworzył oczy i rozejrzał się dookoła, wciąż nieobecnym wzrokiem. Nagle jakby się obudził. - Dzień dobry. - wymamrotał.
  Bona miała dla nich przygotowane śniadanie. Kiedy zjedli posiłek, odprowadziła ich do szkoły. Wyruszyli wcześnie, więc gdy dotarli, jeszcze prawie nikogo nie było, jedynie młoda tollerka, która usiadła przy dużym kamieniu. Easy zawołała:
  - Cześć, Mikey!
  Nawet nie wiedziała, skąd ją zna.
  - Hej. - odpowiedziała suczka.
  Easy ruszyła w stronę miejsca przy drzewie. Nagle usłyszała głos.
  - Cześć, Easy. Mam coś dla ciebie... - odezwał się.
  Odwróciła się w jego stronę. Za nią stał Devo. W łapie trzymał piękną różę. Młoda Beta zakryła łapką pysk, bezskutecznie tłumiąc okrzyk zdumienia. Spoglądała to na Devo, to na czerwony kwiat.
  - Dla mnie? - wyszeptała.
  - Mhm. - pokiwał głową. - Słuchaj, przepraszam za...
  Nie pozwoliła mu dokończyć. Mocno uścisnęła szczeniaka.

Devo? ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz