Nagle obok siebie zauważył znaną sobie doskonale border collie o czarno-białej sierści. Przytuliła go mocno, jakby nie widzieli się kilka lat. Ten uśmiechnął się, nie mogąc się oprzeć urodzie suczki.
- Ach, Devo...
- Ach, Easy... - zaśmiał się.
Nagle ich pyski stykały się ze sobą.
- AAAAA! - krzyknął szczeniak i w trybie natychmiastowym otworzył oczy.
- Idioto, daj spać... - warknął przez sen Horizon.
Devo prychnął i odsunął od niego wzrok. Ale ulga! To był tylko sen... Dosyć dziwny sen, a nawet można rzec, że koszmar. On i Easy?! Razem?! Już wolał pocałować żabę niż swoją koleżankę. Ochyda!
- Devo, co się stało? - usłyszał głos swojego taty.
- Nic... Miałem po prostu koszmar. - odpowiedział.
- Rozumiem... W sumie możesz już wstawać.
Pies posłusznie wyszedł z legowiska i ruszył za Alex'em. Jego ojciec postanowił, że razem pójdą coś upolować. Devo z chęcią zgodził się na ten pomysł.
Po około godzinie wrócili z dużym jeleniem. Po raz pierwszy szczeniakowi spodobało się bardziej polowanie od walk.
Od razu, gdy wszedł do jaskini przytuliła go jego siostra Heaven, a zaraz po niej Roxo. Zdziwiony uściskami stał jak posąg, dopóki nie przestały go ściskać. Razem usiedli i zaczęli jeść z resztą rodzeństwa oraz rodzicami.
Devo nie mógł się skupić podczas śniadania. Wciąż myślał o śnie. Może to była wizja? Na samą myśl pokręcił przecząco głową do siebie. Nie mógł sobie wyobrazić jego i Easy jako partnerów. Ale z drugiej strony wierzył w magię. Często bawił się, że jest wielkim czarnoksiężnikiem. Może to prawda?
Kiedy w końcu zjadł posiłek razem z tatą i jego rodzeństwem poszli do szkoły. Heaven, jak zwykle zadawała pytanie "A czemu mama nas nie odprowadzi?". W sumie to o dziwo nie miała najlepszych relacji z nią. Szczeniak zresztą też, nawet gorzej.
Kiedy w końcu zjadł posiłek razem z tatą i jego rodzeństwem poszli do szkoły. Heaven, jak zwykle zadawała pytanie "A czemu mama nas nie odprowadzi?". W sumie to o dziwo nie miała najlepszych relacji z nią. Szczeniak zresztą też, nawet gorzej.
Gdy dotarli na miejsce, pożegnali się ze swoim rodzicem i odważnie weszli do środka. Jak zawsze, Rafaello pobiegł do Irish, Heaven do Jonah'a, Roxo i Horizon również poszli do swoich przyjaciół, których Devo nawet nie poznał. Zanim border collie zdążył się rozejrzeć, od razu przed sobą ujrzał Easy.
- Cześć, Devo. - przywitała się, jak zawsze uśmiechnięta.
- C-Cześć Easy... - wybełkotał i zaczął się czerwienić na jej widok.
- Wszystko w porządku?
- T-T-Tak, chodźmy na lekcje! - powiedział i zanim coś mu odpowiedziała, zaciągnął ją do jaskini, gdzie miała się odbyć lekcja przetrwania.
Easy? :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz