Nagle coś sobie uświadomił. Szepnął do swojej partnerki, czy mogą porozmawiać w cztery oczy. Ta się zgodziła i poprosiła maluchy, żeby pobawiły się w ich pokoju.
- Słuchaj, Greenie... Przepraszam. Zniszczyłem Twoje urodziny. - powiedział i poczuł gulę w gardle.
- Alex, co ty mówisz? Nie zniszczyłeś ich! Dzisiaj naprawiliśmy nasze stosunki!
Uśmiechnął się lekko. Przytulił swoją partnerkę.
Wszystko wróciło do normy. Nareszcie.
Wieczorem razem z Greenie urządził ognisko. Szczeniakom bardzo spodobał się ten pomysł, nawet Rafaello, który nie lubił mięsa.
Green Day przygotowała dla szczeniaka zieleninę, natomiast Alex dla pozostałych upieczone ryby. Wszyscy byli zadowoleni. W końcu nie ma to jak spędzać czas z rodziną!
Gdy zjedli, nadchodził zachód słońca.
- Tata, może coś zaśpiewasz? - zapytały Roxo i Heaven.
Alex przeniósł wzrok na Green Day. Szybko przypomniało mu się ognisko we dwojga, kiedy on śpiewał dla niej.
Suczka zachęcająco kiwnęła głową. Ten uśmiechnął się i rzekł:
- Dobrze. Tylko dajcie mi pomyśleć, jaką tu piosenkę wybrać...
Szybko znalazł idealną piosenkę. Zaczął śpiewać, a potem za nim jego rodzina, która widocznie też znała jej słowa.
Green Day? ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz