piątek, 28 sierpnia 2015

Od Winnera - CD historii Ivy

  Miała rację.
  Pewnie Winner by tylko prychnął, odwrócił się i odszedł, gdyby tego rodzaju słowa padły z ust kogoś innego. Ale to była Ivy, a jej ufał bezgranicznie. Skoro mówiła, że wszystko będzie dobrze, to nie mógł zaprzeczyć, że na pewno tak będzie.
  Przytulił ją tak mocno, że przez chwilę przestraszył się, że nie będzie mogła oddychać. Uspokoił się, gdy poczuł jej oddech na jego sierści. Odsunęli się od siebie dopiero po paru minutach. Borderka uśmiechnęła się do Wina, od razu poprawiając mu nastrój. A przynajmniej na tyle, na ile mógł poczuć się lepiej.
  Spędzili jeszcze niecałą godzinę nad Fioletową Rzeczką. Winnerowi spodobało się to miejsce.
  Kątem oka zobaczył piątkę szczeniąt skaczących po skałałach przy rzece. Nagle jedno z nich wpadło do wody. Pies rozpoznał w tym szczeniaku Easy. Miał okazję poznać ją, gdy przechodził przez szpital. Potem uświadomił sobie, że to przecież potomstwo Bet.
  Suczka szybko wyszła z wody. Wspięła się na górę i zepchnęła jakiegoś psa, który wyglądał na tollera. Kiedy ten drugi wszedł z powrotem, dzieciaki pobiegły do jaskini, która znajdowała się w pobliżu, znikając Winnerowi z oczu.
  Odwrócił wzrok i spojrzał na Ivy. Objął ją jedną łapą i razem wpatrywali się w leniwie płynącą rzekę.
  - Co będziemy dzisiaj robić? - odezwała się suczka.
  - Możemy jeszcze gdzieś pójść. - zaproponował pies bez długiego namysłu.
  - Okej. - wzruszyła 'ramionami'. - A gdzie?
  - Może do Kamiennej Oazy? - spytał, przekręcając głowę.
  - Dobrze. - zgodziła się i posłała mu promienny uśmiech. Winner nie mógł powstrzymać się przed odwzajemnieniem tego gestu.
  Wybrali drogę przez Końską Plażę, więc trochę na około, lecz im to nie przeszkadzało. Szli brzegiem morza, a fale dotykały ich łap.

Ivy? :3 Ja też nie mam weny...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz