Spałem spokojnie. Tym razem nie wstałem wcześniej od rodzeństwa. Obudziło mnie dopiero wołanie mamy.
- Czas wstawać! Dzisiaj baranina!- krzyknęła Green Day.
Wszystkie szczeniaki od razu przybiegły do stołu i zaczęły jeść. Pierwszy jak zwykle skończył Devo. Ja byłem drugi, kolejni to Heaven, Horizon i Roxo. Odszedłem od stolika i usiadłem w moim pokoju. Dzisiaj był kolejny dzień szkoły. Gdy byłem gotowy stanąłem przed wyjściem z nory i czekałem na znak.
- Dzieci, czas do szkoły!- krzyknęła Green i wszystkie szczeniaki szybko biegły w stronę szkoły.
Pierwsza lekcja polowania była nudna. Z drugiej strony po co ja mam się tego uczyć skoro liście nie uciekają! Po lekcji była długa przerwa. Usiadłem pod drzewem tam gdzie zawsze z Irish.
Po chwili usłyszałem nowe głosy. Nie znałem ich. Podszedłem do gromadki szczeniąt i przywitałem się:
- Cześć, jestem Rafaello, a wy?- zapytałem
Wszystkie szczenięta od razu poszły. Została tylko jedna suczka.
- Jak się nazywasz?- zapytałem trochę ciszej.
(Missisipi, Frei, Black Abyss, Easy?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz