Wróciłam do Rafaella z uśmiechem na pysku.
- Zgodziła się. - powiedziałam radośnie. Inne szczeniaki pewnie krzyknęłyby: ,,Hurra! Zgodziła się!'', ,,Ojej, zgodziła się!''. Nikt jednak nie wybiera nieśmiałości.
Szczeniak zawtórował mi uśmiechem.
- Chodźmy. - powiedział ruszając w stronę domu.
- Więc jesz tylko rośliny? - zapytałam przekrzywiając głowę.
Jego mama kazała nam zjeść coś przed zabawą.
Kiwnął głową. Miał zapchaną buzię z której wystawał kawałek sałaty.
- Kwiatki też jesz? - Rafaello zakrztusił się jedzeniem.
- Jeszcze nie.
Przez chwilę bałam się, że wyrośnie na królika czy coś w tym rodzaju. Mogłabym go przecież przez przypadek zjeść!
- Chodźmy się pobawić. - zaproponowałam.
Rafaello?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz