Winner schylił się, by wziąć łyk chłodnej, orzeźwiającej wody. Ivy zrobiła to samo. Kiedy podniosła głowę, uśmiechnęła się do niego. Pies odwzajemnił uśmiech.
Następnie poszli w kierunku Złotego Wodospadu. Przez całą drogę towarzyszył im wiatr, lecz pomimo dużego zachmurzenia na ziemię nie spadła ani jedna kropla deszczu.
Po dwudziestu minutach dotarli na miejsce.
- Ivy. - odezwał się Win.
Suczka wlepiła w niego wzrok. Pies spojrzał w jej cudowne, błękitne oczy.
- Tutaj się poznaliśmy. - przypomniał. - Pamiętasz?
- Oczywiście. - borderka pokiwała energicznie głową. - Od tego dnia nic się tutaj nie zmieniło. - westchnęła cicho.
- Nic. - zgodził się Winner. Rozejrzał się jeszcze raz. Kolor wody ten sam, położenie wodospadu również. Jak i wszystko inne.
Uśmiechnął się pod nosem, gdy przypomniał sobie ich pierwsze spotkanie. Tego dnia chciał udać się do miejsca, w którym nikogo nie ma, jednak mijając Złoty Wodospad zobaczył biało-czarną suczkę. Wtedy nie był zachwycony z tego powodu, aczkolwiek dziś w ogóle tego nie żałował.
Kto wie, jak wyglądałoby ich życie, gdyby nigdy się nie spotkali. Win wiedział jedno - wówczas brakowałoby w nim szczęścia, którego doświadczył dzięki Ivy.
Położyli się na trawie, tuż obok siebie. Pies objął Ivy jedną łapą.
- Wiesz... Skoro jesteśmy parą... - zaczął. Przełknął ślinę. - ...to może zamieszkamy razem?
Ivy? Takie krótkie, na dobry początek. :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz