Zakochałam się w tobie, Seth.
Kiedy usłyszał to zdanie, w dodatku wypowiedziane przez Brook, z trudem przyszło mu zrozumienie następnego, które zdawało się być zagłuszane.
Przed oczami przeleciały mu ich wszystkie wspólne przeżycia - od kłótni na niedobry początek, poprzez powstawanie ich przyjaźni, aż po akcje przy Stawie Zakochanych, ze strzykawką... i dzisiejszy wieczór.
Zależało mu na niej już od pierwszego spotkania, które wprawdzie nie było przyjemne, lecz mimo wszystko mogli spędzić ze sobą trochę czasu.
Nagle zdał sobie sprawę z tego, że on ją pokochał. Była dla niego kimś więcej niż przyjaciółką.
- Ja... - zaczął Seth. Przypomniał mu się dzień, w którym wyznał miłość Mayi. Wówczas zrobił to bez trudu, w przeciwieństwie do chwili obecnej. Ale to może dlatego, że zanim to zrobił, przeżyli prawie same miłe chwile. Z Brook nie było tak samo. Wielokrotnie się z nią nie dogadywał, jednakże mimo wszystko była ona dla niego ważna. Właśnie, Maya. Miał wyrzuty sumienia. Czy Maya miałaby mu za złe to, że zakochał się jeszcze raz...? Odrzucił tę myśl. Ona taka nie była. - Nie wiedziałem, że do tego dojdzie... ale jednak cię kocham. - rzekł.
Zrobił kilka kroków w stronę szarej wadery. Znajdowali się tylko kilka centymetrów od siebie. Seth nachylił się do niej.
- Kończycie już? - zza ściany rozległ się głos Verony.
Brook? Chyba jeszcze krótsze niż ostatnio...
Zależało mu na niej już od pierwszego spotkania, które wprawdzie nie było przyjemne, lecz mimo wszystko mogli spędzić ze sobą trochę czasu.
Nagle zdał sobie sprawę z tego, że on ją pokochał. Była dla niego kimś więcej niż przyjaciółką.
- Ja... - zaczął Seth. Przypomniał mu się dzień, w którym wyznał miłość Mayi. Wówczas zrobił to bez trudu, w przeciwieństwie do chwili obecnej. Ale to może dlatego, że zanim to zrobił, przeżyli prawie same miłe chwile. Z Brook nie było tak samo. Wielokrotnie się z nią nie dogadywał, jednakże mimo wszystko była ona dla niego ważna. Właśnie, Maya. Miał wyrzuty sumienia. Czy Maya miałaby mu za złe to, że zakochał się jeszcze raz...? Odrzucił tę myśl. Ona taka nie była. - Nie wiedziałem, że do tego dojdzie... ale jednak cię kocham. - rzekł.
Zrobił kilka kroków w stronę szarej wadery. Znajdowali się tylko kilka centymetrów od siebie. Seth nachylił się do niej.
- Kończycie już? - zza ściany rozległ się głos Verony.
Brook? Chyba jeszcze krótsze niż ostatnio...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz