poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Nageezi - CD historii Rosso

- Gdzież to tak spieszno?
 Nageezi patrzyła na charta, który niemalże na nią wpadł z rozbiegu. Nie było to przychylne spojrzenie.
- Bawię ze Scottem - odpowiedział nieco speszony nagłym spotkaniem.
- Kim? - Twarz wilczycy jasno stwierdzała, że imię Scott nic jej nie mówi. Nic a nic.
- Małym szczeniaczkiem, tym, którego ostatnio znaleźliśmy...
- Ty znalazłeś. Nazwałeś go Scott? Cóż, nie najgorsze imię, ale...
- On się już tak nazywał - Rosso zdawał się być coraz bardziej przybity do podłogi. Jego niepewność wręcz irytowała suczkę.
- Okay - zmrużyła oczy. - Jesteś wielce świadomy, że nie będę się z wami bawić. To ja może już pójdę.
- Nie - Rosso odpowiedział niemal od razu. - To teraz też twój szczeniak i masz się z nami bawić.
- Ty mi rozkazujesz? - To nie było szydzące pytanie, pobrzmiewało w nim tylko zdziwienie.
- Tak - Ros podkulił uszy, zdawał się sam być zdziwiony. Szczeniak, pomyślała wilczyca, przerośnięty, nienajmądrzejszy szczeniak.
- Zdajesz sobie sprawę, że jestem Alfą? Nie powinnam bawić szczeniaków.
- Właściwie nawet na odwrót, powinnaś dbać o swoich.
- Co ty tam wiesz? Mam inne obowiązki.
- Hm? Ciekawe jakie?
- Debil - mruknęła tak cicho, że pies nie tego nie usłyszał. Po czym dodała głośniej: W życiu bym nie powiedziała, że będę mieć z tobą szczenię.
 W tym momencie Scott dobiegł do nich. Chciał coś zawołać, ale zobaczył Nageezi. Podkulił ogon, niepewny zachowań suczki.
- Czyli...? - Zaczęła, niewiedząc jak sformułować pytanie. Była pełna niedowierzania, że chce je zadać. - Jak... Co mam robić?

Rosso? :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz