Poszliśmy tam i zanim Jonah zdążył coś powiedzieć, uszczypnęłam go.
- Hej! Za co? - zaśmiał się.
- Za "skarbie". Już się tak nie wczuwaj. - powiedziałam.
- Właśnie... W sprawie naszego "związku", nie męczy Cię to? Może powinniśmy już powiedzieć, że to żart...? - zapytał.
- Szczerze, mnie też zaczęło to męczyć... Już wygadałam Rafaello.. - przyznałam.
Zaczęłam się zastanawiać, czy ten pomysł był dobry. Traktowałam to jak zabawę... Tylko, czy moje rodzeństwo tak dobrze się bawiło, jak ja...?
- To..? - po kilku minutach pies zaczął się niecierpliwić.
- Chodźmy im powiedzieć.
Szary border collie zamerdał ogonem. Widocznie miał serdecznie dość okłamywania naszych bliskich. Razem zwołaliśmy wszystkich, z których żartowaliśmy. Wszyscy patrzyli się na nas, jakby mówili "Jaka słodka para", "Pasują do siebie", "Może w przyszłości będę wujem!" itp.
- Jonah, mów. - szepnęłam do niego.
- Okey...
Szczeniak wziął głęboki oddech i zaczął mówić:
- Otóż... To był żart! Ja i Heaven jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- Dokładnie tak. - uśmiechnęłam się do przyjaciela.
Zamknęłam oczy i czekałam na reakcję mojego rodzeństwa. Jonah uczynił tak samo. Zrozumiałam, że kłamstwo ma krótkie nogi. Nerwowo złapałam łapę swojego przyjaciela. Czekałam, czekałam... Aż w końcu usłyszałam, co o tym myśli moje rodzeństwo.
Jonah? Wiem, krótkie... ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz