wtorek, 28 lipca 2015

Od Heaven - CD historii Jonah'a

- Niebieski, ale też lubię żółty. - odpowiedziałam szczerząc się.
Nagle usłyszeliśmy krzyk nauczycielki przetrwania, która powiedziała, że skończyła się nam przerwa. Razem ze swoim kolegą poszliśmy na dwór, gdzie miała się odbyć lekcja.

*******
Gdy skończyliśmy zajęcia, wróciliśmy do szkoły, żeby coś zjeść. Trzeba było jednak przed swoim pierwszym obiadem dać tak zwaną darowiznę. Była ona potrzebna na lekarstwa dla rannych wojowników, więcej broni itp. Ja ze swoim rodzeństwem miałam trochę więcej, w razie jakby co. Niestety, Jonah zapomniał wziąć swojej z domu. 
- Super! Będę teraz głodny przez resztę dnia... - zasmucił się. 
Rozejrzałam się, czy nikt nie patrzy i dałam trochę swojej darowizny do łapki szczeniaka. Jonah spojrzał na mnie. W jego oczach zauważyłam zaskoczenie, ale też wdzięczność. 
- Nie musisz dziękować. Tylko nikomu nie mów, że tobie dałam! - powiedziałam. 
- Dobrze... Dzięki, Heaven...  
Oboje wzięliśmy upieczone ryby. Następnie usiedliśmy przy jednym dużym kamieniu i zaczęliśmy jeść. 
- Hej, a twoi rodzice się nie dowiedzą? - zapytał. 
- Powiem, że dałam większą darowiznę, bo szkoda mi rannych wojowników. - odpowiedziałam. 
- A co z twoim rodzeństwem? 
- Jonah, nie martw się. Poradzę sobie. Najważniejsze, że się najesz, i do końca zajęć nie będziesz głodny. - uśmiechnęłam się do niego. 

Jonah? Nie mam weny ;/ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz