wtorek, 21 lipca 2015

Od Green Day C.D. historii Alex'a

Chciałam, żeby Alex był blisko mnie. Żeby mnie wspierał i uśmiechał taj, jak to robi zawsze. Jego przy tym nie było. Podobno gdzieś stał i się patrzył. Verona zleciła jednej z pielęgniarek wykonać zastrzyk, jednak nie byłam pewna, czy w ogóle go wykonano. Jaki był poród? Straszny. Czułam się podobnie jak Prometeusz. Jakby ktoś mi coś wyżerał żywcem. ;-; Nie krzyczałam. To nie było w moim stylu. Krzykiem nie potrafię ukoić bólu, więc byłam cicho. Może w jednym momencie zaskomlałam. W końcu gdy zauważyłam, że jedna z pielęgniarek trzyma czwartego szczeniaczka - uśmiechnęłam się. Teraz mogę umrzeć- zasnęłam. Verona najwyraźniej uznała, że nie można mnie budzić i poszła do gabinetu. Gdy otworzyłam zaspane oczy, był już ranek. Nic mnie już nie bolało. Przymnie siedział mój ukochany uśmiechając się. Spojrzałam na brzuch. To nie był kolejny zły sen o porodzie. Przy moim brzuchu leżały cztery małe kulki pijące mleko. Na serio- dziwne uczucie D:, ale nie przeszkadzało mi to. W oddali zobaczyłam na podłodze po szafką coś, co przykuło szczególnie moją uwagę. Mianowicie leżała tam strzykawka z zawartością, którą ta wredna pielęgniarka miała mi wstrzyknąć. Zmrużyłam oczy przypominając sobie ból i już kreując w wyobraźni to, co jej zrobię.
- Moje kochanie. - odezwał się Alex uśmiechając się czule. - Po zastrzyku było dobrze, prawda? - zapytał.
- Tak. - uśmiechnęłam się, bo nie chciałam go w jakikolwiek sposób martwić lub niepokoić. Szczery uśmiech nie wyszedł mi jednak aż tak dobrze..

Alex? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz