Powinna teraz powiedzieć coś w stylu 'cześć', 'witaj z powrotem' czy 'wszystko już dobrze?'.
Jednak tego nie zrobiła.
To za bardzo przypominało jej scenę z przeszłości.
Śmierć Houstona.
Nie miało sensu powitać Terror'a. Zaraz i tak zginie jak on.
Czekała. Czekała na najgorsze.
- Cześć Gouro. - powiedział przerywając ciszę.
Terror nie umrze, to działo się w jej myślach.
- Cześć.
- Co się stało? - zapytał niewinnie. - Gdzie jestem?
Znalazła go nieprzytomnego koło czterech martwych ciał wilków. Zakręciło jej się w głowie.
Oni tu byli.
Jedno ciało było uderzająco podobne do szarego wilka który ją gonił. Okrążyła je szerokim łukiem i jakoś zabrała Terror'a do Groty.
- Grota Medyków, prawdopodobnie napadły cię cztery wilki które pokonałeś. - zaczęła. - Znalazłam cię nieprzytomnego, więc zabrałam cię do Groty. Nie dziękuj.
Terror uśmiechnął się dziękując.
- Aż naszła mnie ochota na sarninę.
Goura spojrzała na niego piorunującym wzrokiem.
- Po tym wszystkim - chrząknęła. - nadal jesteś głodny?
Terror?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz