Popatrzyła na niego niepewnie. Oczywiście mięso zająca było znacznie lepsze.
Nie chciała zjeść całej sarny. Po pierwsze, jadła ją tylko dlatego by go nie urazić, a po drugie, widziała, że jest bardzo głodny.
- Nie dziękuję. - odparła spokojnie. - Jadłam w domu.
Terror podniósł na nią wzrok.
- Okey, jak chcesz.
- Pójdę na spacer. - powiedziała. - Zaraz wracam.
Przeciągnęła się i oddaliła się z zasięgu jego wzroku.
Szczerze mówią nie wiedziała gdzie jest, ani dokąd idzie. Nie martwiła się tym jednak. Miała zmysł węchu, który obudził w niej Houston.
Houston.
Zrobiło jej się głupio. Już od pewnego czasu nie myślała o nim tak często. Miała przez to wyrzuty sumienia.
Postanowiła powrócić, przypominając sobie dwa wrogie wilki.
- Szybko wróciłaś. - Terror podsunął pod nią kawałek sarniny. - Pewnie zgłodniałaś.
Goura mlasnęła z niesmakiem.
- Nie chcę.
- Mówisz jak dziecko.
Goura szukała jakiejś wymówki.
- Odchudzam się. - wypaliła szybko.
Terror wybuchł głuchym śmiechem.
- Po czym? - powiedział ze łzami w oczach.
- Po ciąży. To normalne. - powiedziała z łatwością. Zadziwiało ją jak łatwo jest kłamać.
Pies spojrzał na nią badawczym wzrokiem.
Terror?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz