piątek, 24 lipca 2015

Od Goury - CD historii Houstona

Goura cała się trzęsła. Była przestraszona. Co jeśli jakieś dzieci urodzą się martwe? Przy takiej liczbie szczeniąt to możliwe.
- Jest prawdopodobieństwo, że poronię? - zapytała załamanym tonem.
- Tego nie wiem. Jest taka szansa jak przy wszystkich innych ciążach. - powiedział Alex. - Bądźmy dobrej myśli
- Goura, jesteś w dobrych rękach. - Hous objął partnerkę.
- Wracając do miotu. - kontynuował. - Jest osiem szczeniaków, w czym piątka dziewczynek i trójka chłopców. Gratuluję. Termin masz na 27 lipca. Nie możesz się przemęczać, rozumiesz? To może źle wpłynąć na szczeniaki.
- Tak, rozumiem. - powiedziała nieśmiało.
- Do zobaczenia. - rzekł Alex.
Oboje wyszli i spojrzeli na siebie.
- Boję się, nie ma co ukrywać. - powiedziała nerwowo Goura i łzy napłynęły jej do oczu.
- Będę z tobą. - odparł i dał jej całusa. - Nie opuszczę cię.
Po chwili przytulili się.
- Och Hous, ja się tak bardzo boję. - rozpłakała się. Dopiero teraz poczuła ulgę.
- Wszystko będzie dobrze. - uśmiechnął się delikatnie. - Chodźmy do nory.
- Dobrze.

Leżeli wtuleni w siebie. Gou od czasu do czasu wymieniała swoje obawy i cicho płakała.
- Gouruś, nie bój się. - zaczął.
- Boję się, że to się zacznie gdy cię nie będzie. - szepnęła.
- Jeśli chcesz, pójdziemy do Groty Medyków już dzień przed narodzinami. Zostaniesz tam na noc i poczekasz na poród.
- Dobrze. - odparła. - Ale masz być obok mnie.
- Dobrze, ale masz już nie płakać. - uśmiechnął się.
- Dobrze, ale przytul mnie mocniej.
Tak zasnęli wtuleni w siebie.

Houston? Co robimy potem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz