- Moglibyśmy zbudować norę pod ziemią, jeżeli to Ci nie przeszkadza... - powiedziałam.
- Haha, ja o tym samym wcześniej pomyślałem! - zaśmiał się.
Zaśmialiśmy się, a potem poszliśmy do architekta, żeby zaplanować, jak nasza nora będzie wyglądać. Na szczęście był dostępny, pomimo już późnej godziny.
**Parę miesięcy później**
Razem z Sethem stanęliśmy przed naszą niezwykłą norą. Uśmiechnęłam się i go pocałowałam. Będziemy mieszkać razem. Kolejny krok za nami. Teraz tylko szczeniaków brakuje... Ech, co ja mówię! Nie chcę ich mieć... Przynajmniej na razie. W tej chwili chcę się nacieszyć wolnością i swoim partnerem. Oboje weszliśmy do naszego domku. Zadowolona rozejrzałam się. W jednym rogu było śliczne legowisko z kocem "pożyczonym" z Pyskowic. Naprzeciwko wejście do tak zwanej "spiżarni". Dalej... Wielki kamień, służący jako stół do jedzenia. Również jeszcze były powalone pudełka z naszymi rzeczami. Póki co, my nie chcieliśmy ich jeszcze odpakowywać.
- To... Co dziś robimy? - zapytał Seth.
- Dziś zostajemy w domu. Jestem wykończona wnoszeniem tutaj tych wszystkich pudeł. - zaśmiałam się.
- Okey. - uśmiechnął się.
Położyliśmy się na łóżku. Wtuliłam się w psa. Postanowiłam zagadać. Pierwszym tematem, jaki przyszedł mi do głowy była ciąża Goury.
- Wiesz, słyszałam, że Goura jest w ciąży... - powiedziałam.
Seth zrobił wielkie oczy. Owczarek pewnie myślał, że też chcę mieć szczeniaki.
- No co ty! Jest za wcześnie na szczeniaki... - rzekłam poważnie.
Seth? Wiem, krótkie :C
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz