- Ramzes, to nie moja jaskinia! - powiedziałam.
- Ale jak to...
- Tam mieszkał Seth z Mayą. Ja mieszkam w tej norze. - wskazałam swój prawdziwy dom.
Pies również zaczął się śmiać. Kilka minut wpatrywaliśmy w moją norę.
- To ponawiam pytanie. Spotkamy się jutro? - zapytał.
- Jasne! To do jutra! - powiedziałam i natychmiastowo wbiegłam do nory.
**Następnego dnia...**
Wstałam i obok siebie zauważyłam karteczkę od Setha. Napisał w niej, że poszedł do pracy. Przypomniałam sobie, że przecież jest obrońcą Gammy. W nadziei, że Prince pozwoli mu szybko wrócić do domu, poszłam upolować coś na śniadanie. Po jakiś 30 minutach wróciłam zadowolona z królikiem. Przed moją norą zauważyłam stojącego Ramzesa. Pomachał mi z daleka na powitanie. Odwzajemniłam ten gest i pobiegłam do niego.
- Jak widać, jeszcze nawet śniadania nie zjadłam. - powiedziałam.
- To nic. Mogę zaczekać. - uśmiechnął się.
Zaprosiłam go do nory. Położyłam zwierzynę na stole i zapytałam, czy pies również chciałby zjeść. Ten potaknął i razem zaczęliśmy jeść królika. Po zjedzeniu go, zadałam dość proste pytanie:
- Dokąd idziemy?
- Hmmm... To ty wybierz, księżniczko. - zaśmiał się.
Zaczęłam wędrować w głowie po różnych terenach. Nie chciałam pójść do jakiegoś gorącego miejsca, ale też nie zimnego. Do takiego, w którym panowałaby teraźniejsza pora roku.
- Co powiesz na... Wodospad Rożka? - zapytałam.
- Okey, chodźmy teraz. - uśmiechnął się.
Droga do tego miejsca zajęła nam jakieś 20 minut. Przy okazji opowiadaliśmy sobie dowcipy i zadawaliśmy sobie pytania.
- Czy zadajesz się jeszcze z Napoleonem? - zapytał.
- Szczerze, to go dawno nie widziałam... - powiedziałam, przypominając sobie o potomku Courage i Farta.
- To teraz ty zadaj jakieś pytanie. - powiedział szybko, nie dając mi do myślenia o Napoleonie.
Zaczęłam się zastanawiać nad pytaniem.
- Hmm... A może w kimś się zakochałeś, podczas mojej "nieobecności"? - zapytałam śmiejąc się.
Ramzes?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz