- A jak trafiłaś do SPG? - zapytałam, próbując porozmawiać z suczką.
Merci spojrzała na mnie, a później zaczęła swoją opowieść:
- Nie do końca pamiętam tej historii. Wiem, że jako szczeniak mieszkałam w hodowli. Nazywała się "Border Beauti". Miałam zostać czempionką tej rasy i wygrać swoją ostatnią wystawę. Zanim jednak to zrobiłam, uciekłam. Błąkałam się kilka tygodni po lesie, tym niedaleko SPG. Gdy już umierałam, zobaczyłam światełko w tunelu. I tak tu dotarłam.
- Niezła historia. - przyznałam.
- A ty? Jak tu się dostałaś? - zapytała.
- Och, musiałabym opowiadać godzinami! - zaczęłam się śmiać.
W końcu postanowiłam pokazać tereny suczce rasy border collie. Trwało to kilka godzin, w końcu nasza Sfora nie jest wcale taka mała. Przy okazji, razem z suczką się poznawałyśmy. Okazało się, że jest ona bardzo sympatyczna. Merci też się ode mnie dużo dowiedziała, oprócz mojej historii. Po mojej przygodzie nie miałam ochoty o tym rozmawiać. Gdy w końcu skończyłyśmy oprowadzanie, zapytałam:
- Gdzie mieszkasz? Mogę Cię odprowadzić. - powiedziałam, uśmiechając się pomimo zmęczenia.
- Na Romantycznej Łące... - zawstydziła się.
Pewnie, gdybym dalej miała w sobie Elentitious wyśmiałabym ją. Chyba rzeczywiście, bez tej substancji w sobie zmieniłam się na lepsze...
- Nie ma się co wstydzić! Teren, jak teren. - podniosłam ją na duchu.
Merci uśmiechnęła się i razem poszłyśmy. Kilka minut później znaleźliśmy się na miejscu.
- To... W której norze mieszkasz? - zapytałam.
- Tam. - wskazała jedną z nich, wyglądającą na dość wielką.
- Okey, może Cię kiedyś odwiedzę. Ja już idę... - odwróciłam się.
- Poczekaj! - zatrzymała mnie.
Merci? Wybacz długość ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz