czwartek, 23 lipca 2015

Od Alex'a - CD historii Green Day

Zdenerwowany kazałem swojej partnerce zostać ze szczeniakami. Ja zacząłem szukać Devo. Pierwszą rzeczą, która przyszła mi do głowy był staw.
"Mam nadzieję, że nic mu się nie stało..." - pomyślałem.
Jak podszedłem do stawu, szczeniak bawił się w najlepsze. Skakał, starał się pływać. Krzyknąłem do niego:
- Devo, do mnie! Natychmiast!
Po kilku minutach maluch wyszedł z wody.
- Co ci strzeliło do głowy?! - zapytałem.
- Tamci grali w berka. To nudna zabawa, więc poszedłem tutaj się bawić. - odpowiedział.
Pokręciłem w odpowiedzi smutno głową i zaprowadziłem go do naszej rodzinki.
- Devo! - krzyknęła Greenie.
Przytuliła naszego syna, aż potem spojrzała na niego pytająco. Pewnie zastanawiała się, czemu jest taki mokry.
*******
Wróciliśmy do domu. Ostrzegliśmy Devo, że jeżeli sytuacja się powtórzy, dostanie karę. Ten potaknął i poszedł do tylnego pokoju, żeby jeszcze się pobawić ze swoim rodzeństwem. Nie byłem jednak pewny, czy tym razem nas posłucha. Zabawa szczeniąt nie była długa. Jakieś 20 minut później musiały położyć się spać, a ja i Greenie mieliśmy czas dla siebie. 
- To...? Co robimy? - uśmiechnąłem się tajemniczo. 

Greenie? Przepraszam, że takie krótkie ;-;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz