Zakasłał. Popatrzył na mnie i powiedział:
- Kasumi... Ty żyjesz...
- Tak, ale nie mam pojęcia jak długo...- mruknęłam z czarnym humorem.
Pies przerażony zastanawiał się co się stało.
- Zaczekaj, idę po lekarza.
- Nie chcę być sama, proszę...- powiedziałam, lekko łkając. Ale nie z bólu. Bolał mnie brzuch, miałam mdłości - te objawy towarzyszyły mi już przed walką. Czy... Chole*a, nie możliwe. Nie teraz... Nie teraz, jestem na to za słaba... jeszcze te niesmaczne kłótnie z Prince'm... I wojna... Jak mogę się upewnić? Tylko przez lekarza. Brzuch mnie przestał boleć. Przynajmniej na razie
- Nie chcę być sama... już mi trochę lepiej, chodźmy razem.
Ruszyliśmy do najbliższego lekarza - Gerisa.
***
- Jesteś w ciąży, i to od dłuższego czasu - powiedział pies.
Mi po prostu się zakręciło w głowie - ze strachu. Bardzo się bałam... Prince zaczął się cieszyć, jednak gdy zobaczył moją minę, zaniepokoił się.
- Co s...- zaczął.
- Po prostu nie teraz...- szepnęłam.
- Kasumi ma rację - wtrącił się Geris - Jest za słaba, w dodatku, rodzice umaszczenia merle nie wróżą dobrego... - powiedział - Istnieje eliksir, który pomoże utrzymać zdrową ciążę... Ale chyba Ty o nim wiesz, no i znasz przepis.
- Jasne - powiedziałam, jednak tak cicho, żeby upewnić psa w przekonaniu, że potrafię go zrobić kiwnęłam głową.
Prince?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz