Gdy chłopacy wyszli, biłam się z myślami. Poza ciągłej chęci płaczu i wewnętrznej nieporadności czułam jednocześnie zimno i ciepło... Potem jeszcze śmierć Mayi... czy ja się do tego wszystkiego nadaję? Może jestem już na to za stara... Rozdziały mijają, a ja bym chciała wszystko zatrzymać, wersy, które mi się spodobały zostawić, a te, na których się zawiodłam, wyrwać. Następnego dnia, już tak mnie to wszystko męczyło, że postanowiłam się zabić. Skończyć z tą głupią książką. Byłam już nad rzeką, z zamiarem utopienia się. Jednak... postanowiłam zmienić rozdział, bez kończenia książki. Może jednak ta pierwsze zauroczenie może być tym prawdziwym? Pobiegłam do psa, ciągle czując ciepło i zimno, doszedł do tego lekki ból głowy i brzucha.
- Kasumi?- spytał pies, bez cienia nadziei w głosie.
- Słuchaj... bo wpadłam na pomysł... słyszałeś może o czymś takim jak pół-pary?
- Tak...
- Możemy z tym spróbować. Możemy razem mieszkać, ale bez zobowiązań typu gamma, czy ślub. Dobrze...?
<Prince?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz