- Wejdź! - woła Maya.
Wchodzę do środka. Suczka uśmiecha się lekko.
- Yyy... Cześć. - zaczynam. - Co tam?
- Nic ciekawego. - mruczy. - A u ciebie?
- Tak samo.
Próbuję wymyślić coś, aby nasza rozmowa nie wyglądała tak: "Hej. Cześć. Co tam? Nic", ale mi nie wychodzi. Po kilku minutach udało nam się swobodnie rozmawiać - tak, jak kilka dni temu.
- Jakie masz stanowisko? - pytam.
- Architektem jestem. - odpowiada. - A ty?
- Obrońca Gamm. - mówię obojętnym tonem. - Jedyny problem w tym, że nie ma Gamm.
- Heh. - parska krótkim śmiechem.
Przez następną godziną miło nam się rozmawiało. Czułem się trochę dziwnie, inaczej niż w towarzystwie innych suczek ze Sfory Psiego Głosu.
Poszliśmy na spacer. Wiem, co chcę jej powiedzieć i czuję to całym sobą. Już otwieram pysk, aby jej to wyznać, gdy nagle przychodzi pobladła Nixa.
- Co się stało? - niepokoję się.
Suczka przełyka ślinę.
- Frets nie żyje.
Maya? Opisz proszę reakcję Setha.
Przez następną godziną miło nam się rozmawiało. Czułem się trochę dziwnie, inaczej niż w towarzystwie innych suczek ze Sfory Psiego Głosu.
Poszliśmy na spacer. Wiem, co chcę jej powiedzieć i czuję to całym sobą. Już otwieram pysk, aby jej to wyznać, gdy nagle przychodzi pobladła Nixa.
- Co się stało? - niepokoję się.
Suczka przełyka ślinę.
- Frets nie żyje.
Maya? Opisz proszę reakcję Setha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz