Leżałam w szpitalu. Myślałam:
- Dlaczego Chaps mnie zignorował? Gdyby tylko wiedział, co mu uczyniłam...
Popatrzyłam na Chapsa, który leżał dosyć blisko. Nagle usłyszałam krzyki Casey:
- Verona! Zajmij się Nixą! Geris! Opatrz rany Chapsa!
- Cześć Nixa! Co Ci jest? - zapytała Verona.
- A nic... Walczyłam z wilkiem. Broniłam Chapsa.- odpowiedziałam.
Popatrzyłam na swój grzbiet. Był cały poraniony. Krew sączyła się z niego bardzo powoli. Na łapach miałam kilka małych ranek. Ogon był tak pogryziony, że niewiele zostało na nim sierści. Zlizałam krew z pyska i pisnęłam cicho.
Ktoś ze szpitala? Chaps?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz