- Skąd to wiesz? - Odezwałam się w końcu.
- Że Hockey to nie twój prawdziwy tata? Słysz... -
- Nie. Że rodzice mnie porzucili.
Filip popatrzył na mnie zdezorientowany. Być może to tylko mój obojętny ton go zadziwił, jednak czułam, że chodziło o coś więcej.
- To oczywiste. Jak inaczej byś się tu znalazła?
Patrzyłam na niego dłuższą chwilę. Może miał rację? Może to rzeczywiście tak oczywiste? Porzucili mnie gdzieś w lesie, a ja wpadłam do rzeki, albo moze raczej zostałam wrzucona...
- Mimo wszystko pozbyli się ciebie. A ty musisz sobie radzić sama. Co z tego, że masz Hockey'a, skoro nie jest z tobą nawet spokrewniony?
- Nie musi - odpowiedziałam krótko, po czym odwróciłam się i zrobiłam coś, czego bym się po sobie nigdy nie spodziewała - dołączyłam do zabawy w ganianego dwóch suczek z miotu Jessy.
Filip?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz