Nie miałem ochoty na rozmowę...i to jeszcze w takiej chwili no,ale nie można przez cały czas uciekać od świata.
-Ty nie jesteś psem,prawda?-Spytałem tak z ciekawości.
-Nie do końca...-Odpowiedziała.Wtedy wstałem.
-Dokąd idziesz?-Spytała niepewnie.
-Na polowanie.-Odpowiedziałem obojętnie.
Nageezi podniosła brew do góry trochę mi nie dowierzając no,ale wreszcie poszła za mną.
-A na co zamierzasz polować?
-Na ptaki,pełno ich tutaj.-Odpowiedziałem i wdrapałem się na najbliższe drzewo.Kiedy byłem już na jednej z najwyższych gałęzi zacząłem się skradać do ptaka który przed chwilą usiadł na czubku gałęzi.Kiedy byłem już wystarczająco blisko skoczyłem prosto na ptaka,a gałąz się załamała.Kiedy tak spadałem z ptakiem w pysku zmieniłem w locie pozycje i spadłem na cztery łapy prosto przed Nageezi.Byłem z siebie dumny.Puściłem ptaka i spytałem:
-Chcesz trochę czy nie lubisz ptasiego mięsa tak jak większość?
Nageezi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz