- Dzięki... ale zostanę dalej śpiewakiem. - uśmiechnąłem się.
- Dlaczego?
- Muzyka to moje życie. - odpowiedziałem.
- Rozumiem. Może z moją rodziną wpadniemy na twój koncert. - powiedział.
- Dziękuję. - odparłem.
Patrzyliśmy na siebie chwilę.
- To.. kiedy ostateczne starcie? - zapytałem wracając do tematu wojny.
Despero?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz