sobota, 31 stycznia 2015

Od Fretsa

Gdy wstałem usłyszałem wycie wilków, podbiegłem do drzwi, wtedy zobaczyłem w lesie stado wilków. Wybiegłem na zewnątrz, zabiłem wszystkie wilki, jednak myliłem się ... 
- Ej ty!-warknął wilk.
- Ktoś z twojej sfory zabił mojego wodza!- zaczął naokoło mnie okrążać.
- No i dobrze!-pokazałem zęby. 
- Oj ty się nie martw! Ja zabiję waszego wodza!-warknął.
- Nie dopuszczę do tego! Zaraz będziesz leżał nieżywy!- machnąłem łapą.
- Ja nigdy! -odpowiedziałem dumnie. 
- To się jeszcze okaże!
Naskoczył na mnie i zaczął mnie zjadać, nie kąsać ZJADAĆ! Nagle zza drzewa wyskoczyli Rambo i Despero, którzy rzucili się na wilka. Zza drugiego drzewa wyskoczyły Uma, Vanija i Nixa. Wszyscy pomogli sobie nawzajem i w ten sposób pokonali wilka. Lecz ja byłem w opłakanym stanie. Despero zaniósł mnie na plecach do szpitala, a zbadała mnie Chili. Gdy Verona weszła do pracy chciała przywitać się z Chili i właśnie wtedy zobaczyła mnie...
- Frets! -zaczęła płakać.
- Tak -kaszlnąłem. 
- Co mu się stało?- zapytała się Nixy. 
- To wilki ..-zakręciła się łza w oku Nixy.
- Dlaczego on? On ma przecież syna ...-zaczęła coraz bardziej płakać. 
- Verie, on ...on nie przeżyje - zasmuciła się Chili.
- Nie to niemożliwe! Idę ubrać fartuch i umyć ręce i przeżyje-pobiegła w płaczu.
Gdy Verona przybiegła, było już za późno ...
- Frets, Frets !-zaczęła mnie policzkować.
- Verona, pamiętaj nigdy cię nie zdradziłem... Jesteś moją ukochaną i przekaż tą paczuszkę Winnerowi...-popchnąłem paczuszkę w stronę Verony.
- Nie, ty przeżyjesz -nadal mnie policzkowała.
- Nixa, Despero, Vanija, Rambo, Uma byliście dla mnie jak rodzeństwo...-powiedziałem ostatnie słowo w moim życiu.


Verie? Despero? Nixa?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz