Droga powrotna nie była łatwa. Wiał silny wiatr. Miałam wrażenie, że zaraz nas porwie. Despero jednak uspakajał mnie. Szliśmy dosyć długo. Nie było jednak mowy o odpoczynku ze wzgledu na warunki pogodowe. Miałam obolałe łapy. Despero pewnie też, bo szedł wolniej niż na początku wyprawy. Gdy już nie mieliśmy sił zmagać się z wiatrem naszym oczom ukazały się tereny ukochanej SPG!
Despero?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz