Położyłam się obok psa. Szepnęłam:
- Jesteś moim bohaterem...
Nagle usłyszałam kroki. To Verona kroczyła dumnie w naszą stronę. Pewnie Frets jej o wszystkim powiedział i przyszła sprawdzić czy żyję. Powiedziałam do Despera:
- Widzisz? Nie musimy iść do lekarza. Sam do nas przyszedł.
- Nic mi nie jest.- zapewniał pies.
Despero? Verona?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz