Kiwnąłem tylko głową i wskoczyłem na jedno z drzew.
-Schowaj się.-Szepnąłem.
-Ale...
-Żadnych ale!Idz już.Ja sobie poradzę.-Szepnąłem,a Nixa
pobiegła.Zacząłem skradać się po drzewie...bardzo cicho.Było czuć smród
wilków.Ten znajomy zapach.Wreszcie kiedy na horyzoncie ukazała się mała
grupka wilków zeskoczyłem z drzewa idąc im na przód.
-Ej,patrzcie!Jaki piesek!-Zaśmiał się jeden wilk.
-Nie pozwalaj sobie sierściuchu.-Syknąłem.
-To będą twoje ostatnie słowa.-Powiedział i naskoczył na
mnie.Odepchnąłem go,a potem naskoczył drugi.Wbiłem kły w jego szyję i
rzuciłem o drzewo.Potem naskoczył kolejny.Nagle zobaczyłem,że Nixa chowa
się w krzakach.Jeden wilk ją zauważył i zaczął iść w jej stronę.Nie
zważałem już na pozostałem i kiedy wilk chciał skoczyć na Nixę jak
wskoczyłem przed nią,a wilk ugryzł mnie w okolice szyi.Resztkami sił
zacząłem z nim walczyć,a jak już go zabiłem pozostałe dwa wilki
uciekły.Wtedy upadłem na ziemię trzymając się łapą za krwawiącą ranę
tamując krew. Zacisnąłem powieki z bólu i syknąłem.Wtedy podeszła do mnie
Nixa.Uśmiechnąłem się do niej nie wyraźnie.
-Nic mi nie jest.-Syknąłem.
Nixa?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz