Dalej stoję w miejscu. Wilk także się nie rusza.
Szybciej, Seth. Zabij go, musisz to zrobić. Jesteś obrońcą.
Ale obrońcą Gamm. Teraz nie ma Gamm w SPG Forever, odkąd Maybe przestała nią być.
Robię krok w stronę wilka. On obnaża kły i wydaje z siebie dźwięk - warczenie. To dla mnie znak, że czas zacząć walkę. Biegnę w jego kierunku i rzucam się na niego. Wgryzam się wilkowi w kark i próbuję powalić go na ziemię. Naturalnie ten się nie poddaje. Zadrapuję go w pysk.
Jakimś dziwnym trafem następuje długie wycie. To wycie wilka, słyszę wyraźnie. Gdy chcę zadać przeciwnikowi ostateczny cios, on odbiega w tamtym kierunku. Biegnę za nim, a kiedy już chcę skoczyć na niego i ponownie zaatakować...
- Seth! - krzyczy ktoś.
Zatrzymuję się, a wilk odbiega. Powstrzymuję się od wyrzucenia z siebie paru przekleństw.
Odwracam się. Przede mną staje jakiś pies, którego nie znam.
- Yyy... Kim jesteś? - pytam.
- Ja? - odpowiada pytaniem.
- A kto inny? - prycham. - Jest tu ktoś oprócz nas?
- Chyba nie. - przyznaje. - Jestem...
Ktoś dokończy?
Na mnie nie licz, Seth.
OdpowiedzUsuńOkej. :P
UsuńA może jednak...? Zastanowię się czy jestem taka durna... xD Chyba tak.
Usuń