Czuję, że nie potrafię wtopić się w wojnę. Idę i szukam rannych, ale bardziej szukam natchnienia niż psów. Nic więc dziwnego że tylko zakręciło mną kilka razy i byłam w Navendeer. Byłam niedaleko wyjścia, lecz krata trzymała mocno. Spojrzałam przed wyjście i krzyknęłam. Krajobraz wyglądał tak: śnieg, ośnieżone drzewa, psi ogon. Tak, oderwany psi ogon. Wystawiłam nos przez kraty. Poczułam zapach wilka, ale i wolności. Tylko aby dostać się do mojej ukochanej sfory musiałam przebyć cały ogromny sektor. Jakieś optymizmy? Nie? Wiedziałam. Chciałabym być... Człowiekiem. Wyłamać kraty, zdzielić wilki po grzbietach i uciec, co sił w nogach uciec. Do sfory, gdzie będę normalna. Nagle... Zobaczyłam słaby punkt ściany. Uderzałam tak długo aż wydostałam się na wolność. Byłam na terenach sfory, gdy uderzyłam w jakąś nową.
Liliana?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz