- A...
- Gabriel! - Przerwał nam Hockey.
Uniosłem wysoko łeb, kierując wzrok w stronę Alfy.
- Tak? - Spytała Catherine.
- O, ty też... Słuchajcie, wybaczcie, że przeszkadzam, ale wilki...
Spojrzeliśmy po sobie. Nie musiał kończyć. Zerwałem się na równe nogi.
- Prowadź.
- Lećcie na górę zamkową, ja zbiorę innych.
- Tak jest... - Westchnęła moja partnerka.
Catherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz