sobota, 26 kwietnia 2014

Od Ezio - CD historii Shisuhito

 Następnego dnia wstałem bardzo wcześnie. Słońce dopiero zaczynało wyglądać zza horyzontu. Shisuhito jeszcze spała, a ja nie mogłem usiedzieć w miejscu. Powoli i najostrożniej jak się dało wstałem i rozciągnąłem się.
- To będzie wspaniały dzień. - Pomyślałem i ruszyłem w poszukiwaniu wody. Ku mojemu zadowoleniu źródełko było bardzo blisko. Nabrałem trochę w znalezioną w jaskini butelkę i ruszyłem w drogę powrotną. Po drodze nadział się na mnie zając, wiadomo zrobiłem to co podpowiadał mi instynkt. Kiedy już z tą wyprawką wróciłem do jaskini Shi (tak pozwoliłem sobie skrócić jej imię) dalej smacznie spała. Do małego półmiska wlałem wody po czym na zewnątrz rozpaliłem skromne ognisko. Obdarłem zająca ze skóry a następnie upiekłem go. Kiedy ów był gotów przyprawiłem go skromnymi przyprawami. Śniadanie stało na prowizorycznym stole przed jaskinią. Byłem z siebie dumny. W ten sposób mogłem podziękować suczce za nocleg. Siedziałem i czekałem aż Shi się obudzi kiedy przypomniała mi się rzecz zasadnicza.
- Jak ja wyglądam?! - Krzyknąłem w myślach. Pędem ruszyłem nad strumyk ogarnąć się. Kiedy byłem na miejscu o mało nie dostałem zawału. Moja sierść była straszna - cała posklejana. Bez chwili wahania wskoczyłem w strumień. Kiedy zdołałem wszystkie sklejki z mego ciała usunąć poprawiłem kierunek układania się sierści i ruszyłem do jaskini. Kiedy doszedłem na miejsce Shi przyglądała się posiłkowi.
- Hej. - Powiedziałem wychodząc zza rogu.

< Shisuhito? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz