Przekręciłem głowę. Maybe była zdecydowanie nie w sosie.
- May, proszę - uśmiechnąłem się. - Gadaj, co cię gryzie.
Wzruszyła ramionami.
- Nic mnie nie gryzie - odburknęła.
- Więc chyba coś jest ze mną nie tak, bo wyglądasz na mega zasmuconą i wyzbytą z sensu życia, wiesz?
Jej mina wyglądała jednocześnie śmiesznie, ale i poważnie. Nie miała nastroju na żarty. To jedno było pewne.
- Ach... - Westchnąłem. - Zabiorę cię na spacer, może pomoże.
Nie wyglądała na przekonaną, ale w milczeniu poszła za mną.
< Maybe? Skąd wiedziałaś? :3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz