-Tak, mam. - szczeniak odpowiedział zamyślony. Zagapił się na łapki nowej koleżanki utkwione na stole. Czas włączyć gadane. Mikey wydawała mu się na prawdę fajna.- Otóż najstarszy jest Devo, siedzi tam razem z Roksolanne. Ona jest trzecia. Druga, Heaven siedzi z Rafaello. Nasi rodzice go adoptowali, ale i tak go kochamy, a ja jestem czwarty. Ostatnie, nakrapiane cielę. - uśmiechnął się. Rzeczywiście, maść pieska pozostawiała dużo do mówienia. Był bowiem mocno maści Blue Merle,co czasem mu nie odpowiadało. Ile razy ktoś w ogóle go nie widział lub myślał, że to dziwny królik z Krainy Czarów.. Nie. Tamten był biały. - Tak więc jesteś nowa? Na prawdę miło mi Cię poznać Mik. - Bring usiadł na miejscu i podał Mikey łapę. Suczka przez mikrosekundę zawahała się, ale już po chwili przywitała się z nim tak, jak należy.
- Mnie Ciebie też. - odpowiedziała, ale uśmiech zniknął z jej pyszczka. Nakrapiany cielak widząc minę nowej przyjaciółki natychmiast zainterweniował.
- Przyjdziesz dzisiaj do mnie po szkole? Przedstawię Cię rodzicom i rodzeństwu. - uśmiechnął się szczerze.
- M-mogę? - zapytała z niedowierzaniem.
- Pewnie! A tak.. Wybacz, że pytam.. Co się stało z Twoimi rodzicami? - ściszył głos niepewnie.
Mikey? :3 przepraszam, że dopiero teraz. Nie było mnie :c
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz