Znowu, pomyślała Easy.
To nie był pierwszy raz, gdy z powodu kolejnego ataku wilków. Już parę razy wtargnęły na terytorium tego sektoru. Wówczas obrońcy, nauczyciele, opiekunowie lub rodzice szczeniąt mieli za zadanie przeprowadzenie ich w bezpieczne miejsce.
Za każdym razem Easy szalała ze strachu, chociaż nie dawała tego po sobie poznać. Nie chciała nikogo jeszcze bardziej martwić. Bowiem zdarzały się sytuacje, kiedy optymizm Młodej Bety nieco przygasł. Nie zmienia to jednak faktu, że nie przestawała się uśmiechać.
Obejrzała się, by jeszcze raz zobaczyć Devo, lecz ten już zniknął w lesie.
Uwadze suczki nie umknął widok, który wtrząsnąłby każdym szczeniakiem.
Biały, lekko szarawy wilk rzucił się na jednego z wojowników. Zaczął wgryzać się w jego kark, lecz odepchnął go inny. Zacisnął kły na jego szyi i zaczął szarpać. Po kilkunastu sekundach wilk padł na ziemię.
Martwy.
Easy wydała z siebie zduszony okrzyk. Zatrzymała się, lecz ktoś pociągnął ją do siebie. Odwróciła się i szybko pobiegła posłusznie za rodzeństwem oraz obrońcą, już się nie oglądając. Próbowała wymazać obraz nieżywego wilka, którego otaczała ogromna kałuża krwi, lecz nie potrafiła.
Wstrząsnął nią dreszcz na samo wspomnienie tej krótkiej chwili, która tak bardzo zapadła jej w pamięć.
Ross odprowadził ich aż do jaskini w okolicach Fioletowej Rzeczki. Tam czekała na nich Afua, która dziś miała się nimi zająć do końca dnia. Easy ją lubiła, jednak dziwiło ją to, że opiekunka nie uczyła wychowania.
Młoda suczka postanowiła się czymś zająć. Zaczęła bawić się z Nigerem. Oboje zachęcili do zabawy w berka Missisipi, lecz ona tylko prychnęła w odpowiedzi, po czym odmówiła. Była przecież taka dumna.
Easy westchnęła cicho, a następnie wróciła do zabawy z bratem. Przepychali się, w pewnym momencie wpadając na Afuę, która stała przy wejściu do jaskini, z niespokojnym wzrokiem utkwionym w odległy punkt. Jednak gdy Easy i Niger zderzyli się z nią, mruknęła pod nosem coś o niewychowanych szczeniakach, po czym dodała, już głośniej i wyraźniej, jakby wyrwana z chwilowego transu:
- Dzieciaki, bawcie się w głębi jaskini, nie tutaj. - Spojrzała na nich, po czym uśmiechnęła się lekko. Easy odwzajemniła uśmiech, odsłaniając przy tym wszystkie zęby i kiwnęła głową. Popchnęła brata w kąt jaskini.
Kiedy zabawa się skończyła, Easy położyła się na ziemi, zwinięta w głębek. Było już późno, na niebie wisiał księżyc i pojawiały się pierwsze gwiazdy. Młoda Beta zerknęła na resztą rodzeństwa, które już spało.
Zamknęła oczy i pomyślała o Devo. Czy już spał? Jeśli nie, to co robił w tej chwili? I, co najważniejsze, czy był bezpieczny...?
Mogła mieć tylko nadzieję, że tak.
Leżała przy ścianie, z mocno zaciśniętymi powiekami. Nagle przypomniał jej się obraz wielkiego wilka, upadającego na ziemię. Nie powinna tego widzieć.
Minęło pół godziny. Easy zasnęła.
Devo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz