Czwarty punkt na liście wspólnych marzeń Brook wypowiedziała tak cicho, że Seth ledwo co usłyszał jej głos, a co dopiero słowa.
Zerknął na liść, na którym jego partnerka wypisała marzenia ich obojga. Ostatnią rzeczą były... Przyjrzał się uważniej. Napis był lekko zamazany, ale mimo to owczarek zdołał go zobaczyć.
Szczeniaki.
Nie, to nie było możliwe. Przetarł oczy i spojrzał jeszcze raz. Nic się nie zmieniło.
- Jesteś pewna, że tego chcesz? - odezwał się szeptem. Starał się, żeby jego głos brzmiał jak najbardziej naturalnie.
Szczeniaki były dla nich zagrożeniem. Pilnując i starając się zadbać o ich bezpieczeństwo, mogli sami zginąć. Oboje.
A mimo to nie tylko ona tego chciała. Pies również o tym marzył, lecz nigdy nie było mu dane wychowywać gromadki puszystych kuleczek. Jednak nie zmieniało to faktu, że bał się. Bał się o Brook, o siebie... i o szczenięta, które mogli mieć.
- Tak. - odpowiedziała Brook, równie cicho jak on.
Zapadła cisza. Seth postanowił ją przerwać.
- Ja też. - Zaskoczyło go to, z jaką pewnością wypowiedział to zdanie. Na pysku wilczycy malowało się zdziwienie, jakby nie spodziewała się takiej odpowiedzi, lecz również ulga. A on sam siebie przekonał. Chciał mieć szczeniaki. Naprawdę chciał.
Oczyma wyobraźni zobaczył sześć szczeniąt. Dwa z nich wyglądały jak on, trzy jak Brook, a jedna sunia przypominała waderę, jednakże oczy miała po nim - tak samo błękitne.
Uśmiechnął się do swoich myśli.
Brook również się uśmiechnęła, jakby ona również wyobraziła sobie ich młode.
- Dobra, teraz ty. - Zmieniła temat. Widząc zaskoczoną minę marmurkowego owczarka, dodała: - Teraz ty coś zaproponuj.
Kiwnął głową i zastanowił się. Ponownie próbował odpowiedzieć sobie na pytanie, które zadał dziś sobie przynajmniej dwadzieścia razy: czego jeszcze mogli chcieć?
- Piąta rzecz. - zaczął. Nie był pewny, co powiedzieć. - Powiększyć norę. - zaproponował i zdał sobie z sprawę, że to nie brzmi jak marzenie. - Musi być miejsce... dla szczeniaków. - Ostatnie słowo mógłby zastąpić czymś w rodzaju 'nich', ale nie zrobił tego. Postanowił sprawdzić, jak to brzmi. Dziwnie.
A jednak nie zmienił swojej decyzji.
- Szósta. - mruknął, wciąż zastanawiając się, co może zasugerować. - Przepłynięcie jak najdalej rzeką Kanga na... - zamilkł na moment. No właśnie, na czym mają popłynąć? - ...czymś w rodzaju tratwy. - dokończył.
Brook wyglądała na rozbawioną tym pomysłem.
- Okay. - mruknęła. - Coś jeszcze? - Spojrzała na niego z nadzieją, która błysnęła w jej oczach.
- Siódma. Wejście na jedną z gór Farreferre. - rąbnął bez namysłu.
Ta sugestia wyraźnie bardziej ją zadowoliła.
- Ósma... Zrealizowanie wszystkich punktów z listy. - W ten sposób zakończył wymienianie swoich propozycji. Posłał waderze pytające spojrzenie.
Brook?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz