wtorek, 11 sierpnia 2015

Od Alex'a - CD historii Green Day

Green Day wtulona w sierść border collie'go zasnęła. Tymczasem Alex bił się ze swoimi myślami.
Jak stąd wyjść? Jak ma otworzyć oczy? Pierwszy raz wybudzenie się ze snu sprawiało mu taką trudność. 
Jednak to nie był zwykły sen. Tylko śpiączka. Najgorsza rzecz, w jaką pies mógł zapaść.
Po chwili znów coś słyszał. Czyjeś kroki. Ktoś podchodził do jego łoża.
- Green Day...  - szturchał nią.
Suczka natychmiastowo otworzyła oczy, w nadziei, że obudził ją Alex. Ale to nie był on, tylko Geris. Uśmiech ponownie zamienił się w smutną minę.
- Jest późno. Wiem, że jesteś smutna z powodu poronienia... 
Chwila... Co on powiedział?! Alex w myślach zaczął to wszystko przetrawiać... Jego partnerka, ukochana, najdroższa... Była w ciąży... Och, dlaczego w tym momencie? Akurat wtedy, kiedy on nie potrafi się wybudzić...?
- Nie, Geris. Ich może nie być wcale. Ja chcę tylko Alex'a... - po tych słowach suczka ponownie się rozpłakała.
Tego Alex nie mógł znieść. Zaczął poruszać swoim ciałem. Nie wiedział, co robi. Bał się otworzyć oczu. Po chwili prześlizgnął się na podłogę. Poczuł łapy swojej partnerki i współpracownika, którzy pomagali mu położyć się na łóżku szpitalnym.
- Alex... Czy ty mnie słyszysz? - usłyszał głos Bety.
Pies z trudem kiwnął głową. W końcu mógł panować nad swoim ciałem. Oczu jednak dalej nie otwierał. Dalej słuchał poleceń lekarza.
- Alex.. Spróbuj zapanować nad swoim ciałem! Uda Ci się! - mówił z nadzieją w głosie.
Geris miał wielką nadzieję na uratowanie swojego współpracownika. Nie chciał go stracić, tak samo, jak Green Day. Suczka kochała psa nad życie. Dlatego też Alex robił to wszystko dla niej i szczeniąt. Ich kochał najbardziej na świecie. Po chwili z całej siły otworzył oczy.
Rozejrzał się. Obok niego stali Geris i Green Day, którzy zaczęli aż płakać ze szczęścia. Suczka mocno się do niego przytuliła i szepnęła do jego ucha:
- Nie chcę Cię stracić. Nigdy.
- Jak się czujesz, Alex? - odezwał się Geris, zadowolony z wybudzenia border collie'go.
- D-Dobrze. - Alex przełknął ślinę.
Udało się. Wygrał walkę... ze snem.

Green Day?
Piszę od teraz narratorem xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz